Noszenie dziecka w chuście. Dlaczego warto to robić?

Wokół chustonoszenia narosło wiele mitów, które najczęściej rodzą się z niewiedzy i przez ową niewiedzę są powielane… i trwają. Wielu rodziców ma wątpliwości, czy takie noszenie dziecka blisko siebie jest bezpieczne i czy służy maluchowi oraz temu, kto słodki ciężar wrzuca na swoje plecy bądź wiąże na swoim brzuchu.

Odpowiadając na te wątpliwości powiem tak: chustonoszenie służy! I to pod wieloma względami.

1) Korzyści dla dziecka.

 

ADAPTACJA PO PORODZIE

Nie wiem, czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda świat z perspektywy nowonarodzonego dziecka?

Czy myśleliście o tym, jak świat po drugiej stronie brzucha mamy różni się od tego, w którym dziecko rozwijało się przez całe 9 miesięcy swojego życia?
Tak, on się różni. I to dramatycznie!
Przez dziewięć miesięcy dziecko rośnie i rozwija się w nieustannym hałasie – słyszy głos swojej mamy, nieustanne bicie jej serca, szum przepływającej krwi w naczyniach krwionośnych, całą paletę odgłosów maminego brzucha i na końcu… przytłumione odgłosy zewnętrznego świata. Dodatkowo, jest nieustannie kołysane, a w ostatnich tygodniach ciąży jest ciasno otulone maminym brzuchem. Po 9 miesiącach rodzi się… i po raz pierwszy ma szansę usłyszeć ciszę, poczuć ciężar swojego ciała, leżeć bez ruchu z nieograniczoną przestrzenią wokół. Przerażające, prawda?

Chusta pozwala oswoić się maluszkowi z nowym światem, w jakim znajduje się po narodzinach. Daje mu możliwość wsłuchiwania się w znajome bicie serca mamy, jej głos – słyszany jednocześnie ze „środka” jej ciała, przytulonym do jej klatki piersiowej uchem i tym drugim, bezpośrednio, co pozwala dziecku połączyć ten głos znany z brzucha z podobnym, bo słyszanym inaczej, po narodzinach. Daje możliwość bycia blisko ciała mamy, które gwarantuje ciepło i nieustanny, przyjemny masaż. Daje możliwość bycia otulonym ciasno tak, jak w brzuchu i kołysanym, co jest niebywale ważne dla rozwoju układu nerwowego maluszka. Daje gwarancję poczucia bezpieczeństwa po odbyciu pierwszej i jedynej tak kosmicznej podróży w Życiu, jaką jest poród.

WSPIERANIE ROZWOJU UKŁADU NERWOWEGO

Chusta wspiera także rozwój układu nerwowego maluszka, minimalizując doświadczany stres i pobudzając czucie głębokie – czyli zmysł odpowiedzialny za odczuwanie w tkankach we wnętrzu ciała i odczuwanie położenia części ciała względem siebie. To jest to coś, co pozwala nam wiedzieć, gdzie jest nasza prawa ręka nawet, gdy zamkniemy oczy 🙂 Nosząc w chuście wspieramy ten zmysł poprzez nieustanny, równomierny masaż, który aplikuje Maluchowi sama chusta i my, pracując swoim ciałem (oddychając chociażby) i przez rytmiczne kołysanie.

WSPIERANIE ROZWOJU STAWÓW BIODROWYCH
Noszenie w bezpiecznej dla dziecka pozycji (w pionie, z podwiniętą miednicą, zaokrąglonymi pleckami) gwarantuje optymalne dla rozwoju ułożenie elementów budujących staw biodrowy. W bezpiecznym ułożeniu dziecka głowa kości udowej trafia wprost w panewkę stawu biodrowego i nie opiera się o kruche krawędzie stawu, W takim ułożeniu tkanka łączna budująca staw może równomiernie kostnieć i rozwój stawu przebiega prawidłowo.
Szczęśliwie, coraz więcej ortopedów zaleca noszenie w chuście jako profilaktykę dysplazji stawu biodrowego, zamiast szerokiego pieluchowania i specjalistycznych akcesoriów.
ZAPEWNIENIE POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA

Tylko w warunkach zapewnionego poczucia bezpieczeństwa dziecko ma szansę harmonijnie się rozwijać. A tak jak napisałam wyżej, dla nowonarodzonego dziecka synonimem bezpieczeństwa jest bliskość fizyczną opiekuna – jego ciepło, głos, zapach. W prehistorii żaden człowiek nie pozwoliłby sobie na pozostawienie niemowlęcia samego w jaskini – oznaczałoby to rychłą utratę potomstwa. Dlatego niech nie dziwi nas, gdy maleńkie dziecko przeraźliwie krzyczy pozostawione samo w łóżeczku czy wózku – ono jest przerażone swoją samotnością i nadciągającym zagrożeniem, woła o pomoc, zalane hormonami stresu. Są oczywiście dzieci, które lubią łóżeczko i wózek – nie mówię, że nie – ale jeśli Twoje dziecko do nich nie należy, pomyśl o chuście, będzie Ci lżej 😉

WSPIERANIE KSZTAŁTUJĄCEGO SIĘ POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI
Cóż to jest to poczucie własnej wartości? Ano przekonanie, że taki jaki jestem, jestem dobry i wartościowy. Kiedyś do tego wrócę, a teraz chcę Wam tylko zaznaczyć, że poczucie własnej wartości kształtuje się od urodzenia przez tzw. poczucie sprawczości – czyli przekonanie, że mam wpływ na moje otoczenie. Słowem: potrzebuję czegoś -> płaczę -> mama się pojawia i zaspokaja moją potrzebę -> wiem, że mogę liczyć na moją mamę i mogę zaufać swoim odczuciom i potrzebom.
Jak to się ma do noszenia w chuście?
Dziecko noszone przez rodzica pozostaje z nim w stałym kontakcie. Mama (albo tata) od razu widzą, gdy coś jest nie tak, i mają szansę zareagować zanim Maluch poczuje zagrożenie i zacznie się mocno niepokoić. Efekt? Dzidziuś jest spokojniejszy.
I mama oraz tata również, bo tak między nami mówiąc – noszenie w chuście w magiczny sposób wspiera także poczucie własnej wartości rodzica, budując w nim poczucie kompetencji i wzmacniając kształtującą się więź emocjonalną. Poza tym, spokojny noszony przez rodziców dzidziuś (jak pokazują badania, płaczący nawet o 43% mniej! – [1]) to spokojni rodzice – czegóż chcieć więcej? 🙂
NATURALNA DROGA WZRASTANIA W SPOŁECZNOŚCI
Ponieważ noszący rodzice nie muszą rezygnować ze wspólnych wyjść z dzieckiem, bo mogą je mieć zawsze przy sobie, dziecko naturalnie i stopniowo oswaja się ze zwyczajnym życiem otaczających je osób. Obserwuje jak sprzątają, gotują, wychodzą na spacer, na kawę, spotykają się ze znajomymi a w najlepszej wersji – jak pracują! i oswaja się z życiem, jakim kiedyś będzie chciało i mogło żyć. Codzienność nie musi podporządkowywać się w całości dziecku, ani dziecko nie musi się podporządkowywać w całości codzienności. Dziecko staje się częścią tej codzienności i wszyscy są zadowoleni 🙂
2) Korzyści dla Rodziców
NOWY RYTM ŻYCIA RODZINNEGO
Trochę przez analogię do adaptacji po porodzie dla Malucha – dzięki chuście rodzicom jest również łatwiej w tym rewolucyjnym okresie. Maluch jest blisko, jest spokojny, może spać lub spokojnie czuwać, czując się bezpiecznie a rodzice wciąż mogą ugotować obiad, wstawić pranie etc. Nawet, gdy jedno z nich wraca do pracy, a życie i dom jakoś ogarnąć trzeba. Zdecydowanie, dużo łatwiej jest się na nowo odnaleźć i odkryć nowe prawa rządzące czasem 😉 gdy chusta jest w gotowości.
POCZUCIE KOMPETENCJI RODZICÓW
Czasem młodzi rodzice czują się totalnie zagubieni w gąszczu informacji związanych z opieką nad maleńkim człowiekiem, który jest w pełni od nich zależny. Są przytłoczeni odpowiedzialnością, a zarazem jest im  niesłychanie trudno zaufać swojej intuicji i tak po prostu być tu i teraz z dzieckiem – bo w naszej kulturze na każdym kroku napotykają złote rady i niezawodne recepty na to, jak sobie z dzieckiem „poradzić, gdy…”. Chusta jest narzędziem, które pozwala mamie i tacie mieć dziecko blisko siebie i być z nim w ciągłym kontakcie – widzieć je, słyszeć, czuć jego obecność… Dzięki temu, rodzice z dużą łatwością budują ciepłą i bezpieczną relację z Maluchem, szybko uczą się znaczenia wysyłanych przezeń sygnałów – a to ogromny kapitał na ich wspólną przyszłość. Reagując częściej na czas i rozumiejąc komunikaty dziecka, rodzice czują się bardziej „na swoim miejscu”, wzrasta ich rodzicielskie poczucie kompetencji, czują się pewniej w opiekowaniu się dzieckiem – co ma niebagatelne znaczenie zwłaszcza dla ojców!, którzy dzięki chuście mają genialną okazję do bycia blisko z Maluchem, którego nie mieli okazji poznać tak, jak przez 9 miesięcy poznała go mama.
PROFILAKTYKA I WSPARCIE DLA MAMY W DEPRESJI POPORODOWEJ

Trzeba też głośno i wyraźnie zaznaczyć, że noszenie dziecka w chuście może być elementem profilaktyki stanów depresyjnych mamy po porodzie i wspierającym wychodzenie z depresji poporodowej – dzięki kontaktowi fizycznemu z nowonarodzonym maluszkiem [2].

WSPARCIE LAKTACYJNE DLA MAMY

Nie od dziś wiadomo też, że noszenie dziecka w chuście wspiera karmienie piersią – bliskość fizyczna z Maluszkiem wpływa na wydzielanie prolaktyny i oksytocyny – hormonów związanych z produkcją pokarmu i w związku z tym, ma związek z dłuższym karmieniem naturalnym [3].

BYCIE BLISKO RÓWNIEŻ DLA OJCÓW
Jak wyżej, ale ten aspekt zasługuje na wyraźne zaznaczenie 🙂 Który Tata nie chciałby dostać na starcie +100 do swojej genialności za umiejętność ukołysania dzidziusia do snu i jednoczesnego odkurzenia mieszkania? No który?! 🙂
WOLNE RĘCE
Oj tak… Wolne ręce to coś, czego chustorodzice mają wręcz za dużo w swoim repertuarze i czasem trudno im zwyczajnie usiąść i odpocząć – bo przecież mogą zrobić to, to, tamto i jeszcze coś… 😉 Trochę żartuję. Prawda jest taka, że wolne ręce to naprawdę wielki dar, gdy ma się przy sobie Maluszka, który potrzebuje bliskości rodzica. To jest zdaje się coś, co broni się samo więc… na tym poprzestanę.
BRAK BARIER ARCHITEKTONICZNYCH

Z chustą można pójść na spacer do lasu bez wózka za ileś tysięcy! Ba, można z nią pójść na spacer na nadmorską plażę! Można też pójść z nią w góry, co przepięknie pokazuje moja koleżanka Milena, znana jako Fiddling Weaver 🙂

A bardziej przyziemnie… z chustą można zwyczajnie wejść po schodach do sklepu, przy którym są niewygodne strome podjazdy i poruszać się swobodnie po centrum handlowym. Można też pojechać „w miasto” bez obaw pt.: „co zrobię gdy dziecko w połowie drogi obudzi się w zatłoczonym autobusie, wystraszone w wózku nową sytuacją i brakiem mamy blisko?”
CHUSTA TO EKONOMICZNE I UNIWERSALNE ROZWIĄZANIE 🙂
Czy wspomniałam już, że żeby zacząć z sukcesem chustować wystarczy mieć jakieś 150 zł? 🙂 Oczywiście, półki cenowe są różne i to jedynie dolna granica dobrego wyboru, ale! Czy znajdziecie gdziekolwiek wózek za taką cenę? Nie?… Właśnie. A może tego wózka wcale nie potrzebujecie? 😉
Chusta potrafi bowiem zastąpić kocyk, osłonę przeciwsłoneczną i przeciwwiatrową, potrafi stać się świetnym hamakiem i poduszką. Może się też przydać jako awaryjne okrycie dla małych i dużych zamiast zapasowego sweterka, czy szalika. Zastosowań ma tyle, ile Ty masz w głowie pomysłów.
I zapomniałabym! Chusta rośnie wraz z Twoim dzieckiem. Nie musisz zastanawiać się, czy dziecko do niej dorosło, czy z niej wyrosło… Ona jest zawsze dobra, zawsze idealnie dopasuje się i do Ciebie, i do Twojego dziecka.