Rzecz o zasypianiu małego dziecka – tym samodzielnym i nie tylko…

Fora internetowe doniosły mi dziś o pewnej rozmowie, która została wyemitowana w jednym z programów śniadaniowych, a dotyczyła zasypiania niemowlęcia na rękach rodzica. A dokładniej, oduczania dziecka takiego sposobu oddawania się w objęcia Morfeusza. W programie wzięła udział, a jakże, psycholog dziecięca. Doktor psychologii, autorytet w dziedzinie wychowywania małych dzieci…

Czytaj dalej Rzecz o zasypianiu małego dziecka – tym samodzielnym i nie tylko…

Przywiązanie – dlaczego o jakości życia decyduje jego pierwszy rok

Teoria przywiązania przeżywa w ostatnich latach swoisty renesans. Coraz częściej zwraca się uwagę na rozwój i znaczenie relacji emocjonalnej kształtującej się między rodzicami a dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia, a traktowanie dziecka jako istoty, której zadaniem jest przystosowanie się do oczekiwań i wymagań rodziców całe szczęście staje się passe.

Czytaj dalej Przywiązanie – dlaczego o jakości życia decyduje jego pierwszy rok

Ten blog nie będzie…


Trochę przewrotnie, ale któregoś dnia podczas wieczornego usypiania taki właśnie początek przyszedł mi do głowy. Niech więc ta przygoda z blogowaniem zacznie się w ten sposób…

Ten blog nie będzie o wychowywaniu dzieci. Odważnie stwierdzę, że wychowywanie to w ogóle dość wstrętne słowo, choć tak zakorzenione w naszym myśleniu o byciu rodzicem. Jest w nim coś z przemożnej chęci do uzyskania określonego „produktu” – jak w pracy nad perfekcyjnie piorącym proszkiem do prania. Wszyscy rodzimy się, dorastamy a później sami wychowujemy kolejne pokolenie – i tak przez dziesiątki już lat koncentrujemy się na tym, by nasze dzieci były takie, jak chcemy, ba! takie, jakim inni chcą, by były. By spełniały oczekiwania – złożone, zróżnicowane i często sprzeczne.
Zamiast o wychowywaniu dzieci, wolę myśleć o ich pielęgnowaniu. O dawaniu im jak najlepszych warunków do rozwoju, o towarzyszeniu im we wzrastaniu, o pilnym obserwowaniu tego, jak każdego kolejnego dnia się zmieniają. O tym będzie ten blog.

Ten blog nie będzie o niezawodnych sposobach na a) przesypianie całych nocy, b) naukę siadania, raczkowania, chodzenia, d) naukę samodzielnego zasypiania etc. … bo nie ma dwóch takich samych dzieci i nie powinno być w nas oczekiwań, że dziecko da się zaprogramować wedle naszych wyobrażeń. Każde dziecko ma prawo do indywidualnej drogi rozwoju i do szacunku wobec jego potrzeb w tej drodze.

Ten blog nie będzie także o tym, jak być perfekcyjnym rodzicemBędzie raczej o tym, jak nim nie być, Jak odnaleźć w sobie odwagę, by zaufać swojej intuicji, nie dać się wpędzić w kompleksy i nie popaść w poczucie winy po lekturze kolejnego bestsellerowego poradnika o rodzicielstwie. Będzie także o tym, jak odnaleźć własną drogę w byciu rodzicem, pozostając w zgodzie z całym wyposażeniem danym nam przez naturę.

Ten blog nie będzie tylko o dzieciach. Będzie także o rodzicach. O ich przeżyciach związanych z rewolucją, jaką przechodzą i o stosunku ich szeroko pojętego otoczenia wobec tych przeżyć. O nich samych, ich potrzebach i oczekiwaniach.

Ten blog nie będzie pobłażliwy wobec tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie wobec obecności dziecka i ich rodziców w przestrzeni publicznej oraz w Życiu w ogóle. Mam nadzieję, że jego powstanie choć odrobinę przysłuży się poprawie sytuacji rodziców, którzy tak samo jak inni chcą czasem wyjść do restauracji, kina, na kawę i ploty. Ba! Chcą wyjść na spacer do parku – bez obaw, że sposób w jaki nakarmią tam swoje dziecko będzie budził społeczny sprzeciw…

Ten blog nie będzie o moim osobistym macierzyństwie, choć niejako z niego wyrasta. Będzie miejscem merytorycznym do granic możliwości i – przy Twoim udziale – może być też miejscem otwartej dyskusji i wymiany doświadczeń.

Czytaj dalej Ten blog nie będzie…