Spotkanie o wielu twarzach. Do czego przydaje się doradca noszenia?

Chcę Cię dziś przekonać do tego, jaki jest sens spotykania się z doradcą noszenia. Bo że ktoś taki istnieje – pewnie już wiesz, jeśli tu jesteś.

Czytaj dalej Spotkanie o wielu twarzach. Do czego przydaje się doradca noszenia?

Noszenie dziecka w chuście. Dlaczego warto to robić?

Wokół chustonoszenia narosło wiele mitów, które najczęściej rodzą się z niewiedzy i przez ową niewiedzę są powielane… i trwają. Wielu rodziców ma wątpliwości, czy takie noszenie dziecka blisko siebie jest bezpieczne i czy służy maluchowi oraz temu, kto słodki ciężar wrzuca na swoje plecy bądź wiąże na swoim brzuchu.

Odpowiadając na te wątpliwości powiem tak: chustonoszenie służy! I to pod wieloma względami. Czytaj dalej Noszenie dziecka w chuście. Dlaczego warto to robić?

Jak powstaje więź ufna?

Pisząc ostatnio o wartości przywiązania dla rozwoju dziecka obiecałam też podzielić się z Wami tym, co wiadomo na temat kształtowania się więzi ufnej.Zapewne zastanawiacie się, czy taka więź kształtuje się łatwo/trudno? Czy żeby dziecko przywiązało się ufnie trzeba się jakoś wyjątkowo „starać”, być SuperRodzicem, przeprowadzić rewolucję w swoim życiu?

Odpowiedź na każde z powyższych pytań jest bardzo trudna, ale gdybym musiała jej udzielić zatrzymałabym się na typowym dla mojego zawodu stwierdzeniu „to zależy”. 🙂 Z kilku powodów, a przede wszystkim ze względu na to, że czynników istotnych dla powstawania więzi jest bardzo wiele.

John Bowlby podkreślał znaczenie kilku z nich. Przede wszystkim, kładł ogromny nacisk na dostępność fizyczną i emocjonalną rodzica oraz wrażliwe odpowiadanie na sygnały dziecka (1).
O ile dostępność fizyczna wydaje się być intuicyjnie jasnym terminem, to dostępność emocjonalna może stanowić dla Was pewną zagadkę. Dostępność emocjonalna można określić inaczej jako bycie uważnym na dziecko – na jego uczucia i przeżycia. To gotowość do empatyzowania z dzieckiem, czyli zrozumienia emocji, które leżą u podłoża jego zachowania. Dostępność emocjonalna zazębia się wyraźnie z wrażliwym odpowiadaniem na sygnały dziecka – jeśli rozumiem zachowanie dziecka jako wynik przeżywanych, często bardzo silnych uczuć jestem w stanie z większą łatwością zareagować na nie wrażliwie: wspólnie z dzieckiem przeżywać radość albo w sytuacji, gdy spotykają je nieprzyjemne uczucia dać potrzebne wsparcie, zaoferować mu swoją obecność, utulić, ukoić.
Bowlby wskazywał też na wagę innych czynników środowiskowych – biologicznych, społecznych i interakcyjnych (czyli takich, które pojawiają się w interakcji z opiekunami). Tutaj należy zwrócić uwagę na fakt, że uwarunkowany biologicznie temperament dziecka nie decyduje o tym, czy więź ufna może się ukształtować. Znaczenie ma temperamentalne dopasowanie między rodzicem a dzieckiem – a więc można powiedzieć, że gdy rodzic jest bardziej impulsywny, aktywny zaś dziecko spokojne (lub odwrotnie) tym trudniej może im być ukształtować ufną więź.

A jakie są cechy rodzica, który z łatwością wspiera budowanie ufnej więzi z dzieckiem?
Ważną cechą jest gotowość do szybkiego reagowania na oznaki stresu (płacz, krzyk) u dziecka – innymi słowy, budowaniu więzi ufnej sprzyja wrażliwe i szybkie reagowanie na potrzeby dziecka. W praktyce oznacza to tyle, że warto rozumieć i akceptować płacz dziecka jako komunikat o tym, że czegoś potrzebuje, a nie np. jako próbę wymuszania. Innym razem napiszę, dlaczego zupełną bzdurą jest stwierdzenie, że „dziecko płacze, bo wymusza” (o ile mówimy o małych dzieciach, max. w wieku przedszkolnym).
Cenne jest również dostarczanie dziecku stymulacji, odpowiedniej do jego etapu rozwoju – przede wszystkim rozmawianie z nim i bycie blisko, otwartość w wyrażaniu swoich emocjiciepło – rozumiane jako bycie czułym, empatycznym i towarzyskim w stosunku do dziecka.

Dużo miejsca w powyższym wpisie zajmują emocje – emocjonalna dostępność, wrażliwość, wyrażanie emocji… Dlaczego jest to takie istotne?
Jak twierdził Donald Winnicott (2), matka stanowi dla dziecko lustro, w którym ono samo ogląda siebie.
Reagując wrażliwie, akceptując przeżycia dziecka i towarzysząc mu w nich, rodzic daje dziecku możliwość poznać samego siebie. Wspiera rozwój jego tożsamości i buduje poczucie własnej skuteczności, oparte na kształtujących się przekonaniach takich jak: „moje potrzeby są ważne”, „mam wpływ na to, co się ze mną dzieje”, „mogę liczyć na osoby, które się mną opiekują, mogę im zaufać”. Poczucie skuteczności to również coś, co ma ogromny wpływ na funkcjonowanie osoby w dorosłości – dzięki niemu chętnie podejmujemy nowe wyzwania, odważnie szukamy swojej życiowej drogi a w trudniejszych chwilach nie wahamy się poprosić o potrzebną pomoc.

Czy bycie dostępnym emocjonalnie dla dziecka jest trudne?
Cóż, tak jak już napisałam – to zależy.
Na pewno wrażliwe reagowanie jest bądź bywa… wyczerpujące. Zwłaszcza, gdy dziecko przeżywa właśnie okres, w którym wyjątkowo intensywnie się rozwija (tzw. skok rozwojowy), zwłaszcza, gdy przeżywane przez nie emocje są wyjątkowo silne, zwłaszcza, jak jesteśmy z nim sam na sam przez wiele godzin. Ale bez zająknięcia zapewniam Was, że warto starać się dostrzegać w dziecku emocje, warto o nich rozmawiać. Warto powiedzieć: „Widzę, że złościsz się bo nie udało ci się…” zamiast „Nie płacz, nic się nie stało” – bo jest to dla dziecka jedyna droga, by nauczyło się rozumieć, rozróżniać, nazywać swoje emocje i radzić sobie z nimi.
Warto też poświęcić chwilę na zastanowienie się nad swoimi emocjami – bo rozumienie samego siebie, własnych uczuć jest kluczem do rozumienia tego, co dzieje się w dziecku.

Bardzo chciałam jak najbardziej przystępnie przybliżyć Wam, co jest istotne dla kształtowania się ufnej więzi. Mam nadzieję, że się udało – dajcie znać w komentarzu!

A może jest coś, o co chcecie zapytać, albo coś o czym szczególnie chętnie przeczytacie?
Piszcie śmiało!
Dobrej nocy,
Linda

Przypisy:
1. Bowlby J., Przywiązanie. Wydawnictwo Naukowe PWN.
2. Winnicott D. W. (1967). Mirror-role of the mother and family in child development. W: Lomas P.  (red.), The Predicament of the Family: A Psycho-Analytical Symposium.

Czytaj dalej Jak powstaje więź ufna?

Rzecz o zasypianiu małego dziecka – tym samodzielnym i nie tylko…

Fora internetowe doniosły mi dziś o pewnej rozmowie, która została wyemitowana w jednym z programów śniadaniowych, a dotyczyła zasypiania niemowlęcia na rękach rodzica. A dokładniej, oduczania dziecka takiego sposobu oddawania się w objęcia Morfeusza. W programie wzięła udział, a jakże, psycholog dziecięca. Doktor psychologii, autorytet w dziedzinie wychowywania małych dzieci…

Czytaj dalej Rzecz o zasypianiu małego dziecka – tym samodzielnym i nie tylko…

Przywiązanie – dlaczego o jakości życia decyduje jego pierwszy rok

Teoria przywiązania przeżywa w ostatnich latach swoisty renesans. Coraz częściej zwraca się uwagę na rozwój i znaczenie relacji emocjonalnej kształtującej się między rodzicami a dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia, a traktowanie dziecka jako istoty, której zadaniem jest przystosowanie się do oczekiwań i wymagań rodziców całe szczęście staje się passe.

Czytaj dalej Przywiązanie – dlaczego o jakości życia decyduje jego pierwszy rok

Ten blog nie będzie…


Trochę przewrotnie, ale któregoś dnia podczas wieczornego usypiania taki właśnie początek przyszedł mi do głowy. Niech więc ta przygoda z blogowaniem zacznie się w ten sposób…

Ten blog nie będzie o wychowywaniu dzieci. Odważnie stwierdzę, że wychowywanie to w ogóle dość wstrętne słowo, choć tak zakorzenione w naszym myśleniu o byciu rodzicem. Jest w nim coś z przemożnej chęci do uzyskania określonego „produktu” – jak w pracy nad perfekcyjnie piorącym proszkiem do prania. Wszyscy rodzimy się, dorastamy a później sami wychowujemy kolejne pokolenie – i tak przez dziesiątki już lat koncentrujemy się na tym, by nasze dzieci były takie, jak chcemy, ba! takie, jakim inni chcą, by były. By spełniały oczekiwania – złożone, zróżnicowane i często sprzeczne.
Zamiast o wychowywaniu dzieci, wolę myśleć o ich pielęgnowaniu. O dawaniu im jak najlepszych warunków do rozwoju, o towarzyszeniu im we wzrastaniu, o pilnym obserwowaniu tego, jak każdego kolejnego dnia się zmieniają. O tym będzie ten blog.

Ten blog nie będzie o niezawodnych sposobach na a) przesypianie całych nocy, b) naukę siadania, raczkowania, chodzenia, d) naukę samodzielnego zasypiania etc. … bo nie ma dwóch takich samych dzieci i nie powinno być w nas oczekiwań, że dziecko da się zaprogramować wedle naszych wyobrażeń. Każde dziecko ma prawo do indywidualnej drogi rozwoju i do szacunku wobec jego potrzeb w tej drodze.

Ten blog nie będzie także o tym, jak być perfekcyjnym rodzicemBędzie raczej o tym, jak nim nie być, Jak odnaleźć w sobie odwagę, by zaufać swojej intuicji, nie dać się wpędzić w kompleksy i nie popaść w poczucie winy po lekturze kolejnego bestsellerowego poradnika o rodzicielstwie. Będzie także o tym, jak odnaleźć własną drogę w byciu rodzicem, pozostając w zgodzie z całym wyposażeniem danym nam przez naturę.

Ten blog nie będzie tylko o dzieciach. Będzie także o rodzicach. O ich przeżyciach związanych z rewolucją, jaką przechodzą i o stosunku ich szeroko pojętego otoczenia wobec tych przeżyć. O nich samych, ich potrzebach i oczekiwaniach.

Ten blog nie będzie pobłażliwy wobec tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie wobec obecności dziecka i ich rodziców w przestrzeni publicznej oraz w Życiu w ogóle. Mam nadzieję, że jego powstanie choć odrobinę przysłuży się poprawie sytuacji rodziców, którzy tak samo jak inni chcą czasem wyjść do restauracji, kina, na kawę i ploty. Ba! Chcą wyjść na spacer do parku – bez obaw, że sposób w jaki nakarmią tam swoje dziecko będzie budził społeczny sprzeciw…

Ten blog nie będzie o moim osobistym macierzyństwie, choć niejako z niego wyrasta. Będzie miejscem merytorycznym do granic możliwości i – przy Twoim udziale – może być też miejscem otwartej dyskusji i wymiany doświadczeń.

Czytaj dalej Ten blog nie będzie…